WOLNA DROGA: Polskie koleje potrzebują konsekwentnej wizji rozwoju i wsparcia

wolna_droga_wywiad

Współpracujący z „Wolną Drogą” poseł Piotr Król tym razem stał się bohaterem wywiadu na łamach transportowego dwutygodnika. Parlamentarzysta kandydujący w okręgu bydgoskim z listy Prawa i Sprawiedliwości odpowiadał na kwestie związane z ordynacją wyborczą, przyszłym rządem i języczkiem u wagi – prywatyzacją PKP Energetyka.

Wielu zwolenników jednomandatowych okręgów wyborczych JOW-ów przekonywało, że JOW-y zmusiłyby liderów partyjnych do szukania „najlepszych z najlepszych”, a nie forsowania swoich ulubieńców. Co Pan sądzi o takiej argumentacji?
Przyznam, że ta argumentacja zupełnie do mnie nie trafia. Przecież system jednomandatowych okręgów wyborczych pochodzi właśnie z systemu partyjnego opartego na 2 partiach (Wielka Brytania, USA). Efekt byłby taki, że w polskich realiach byłyby całe województwa, które miałby wyłącznie posłów PiS lub wyłącznie posłów PO. Najprawdopodobniej „wyznawcy JOW” przyjmują, że po wprowadzeniu tego systemu partie polityczne nagle przestaną istnieć. Tylko, na jakiej podstawie? Najlepszym przykładem jest skład obecnego Senatu, w którym bezwzględną samodzielną większość ma obecnie PO. Nie ma idealnego systemu politycznego, ale JOW są układem niedającym szans na pełną reprezentację w parlamencie różnych opcji politycznych.

Proszę powiedzieć, na ile poważnie mają traktować wyborcy PiS obietnice składane przez prezydenta Andrzeja Dudę i Beatę Szydło, kandydatkę na premiera pisowskiego rządu? To są realne obietnice?
Są nie tylko realne, ale część z nich Prezydent już realizuje. Myślę, że wybór Andrzeja Dudy na urząd Prezydenta RP, to naprawdę nowa jakość i w polskiej polityce wewnętrznej, ale i w polityce zagranicznej, a szerzej w wizerunku Polski na świecie. Natomiast Beata Szydło składając konkretne obietnice zawsze przedstawia precyzyjne wyliczenia kosztów jej wprowadzenia. Jak dotąd każda z tych obietnic zostaje natychmiast wyszydzona i obśmiana przez najróżniejsze „autorytety” obozu dzisiejszej władzy.

Wiele zarządów kolejowych spółek z udziałem skarbu państwa wykazuje się nieporadnością i brakiem kompetencji. Czy Pana zdaniem powinno dojść do zmian kadrowych w tych spółkach?
Myślę, że zmiany kadrowe, to jedno, i będę one w wielu przypadkach konieczne, a chory podział polskich kolei na wiele spółek, to drugie. Ten podział był po prostu błędem i do dziś rodzi wciąż nowe negatywne konsekwencje. Jestem przekonany, że polskie koleje potrzebują natychmiast konsekwentnej wizji rozwoju i wsparcia. Wtedy osiągniemy oczekiwany przez pasażerów efekt.

Czy jako poseł, w bardzo prawdopodobnym rządzie tworzonym przez PiS, będzie Pan chciał wrócić do sprawy prywatyzacji PKP Energetyka?
Nie mam aspiracji ministerialnych. Jeśli uda mi się zostać posłem nowej kadencji, w mojej ocenie ze względu na strategiczną rolę PKP Energetyka, trzeba zrobić wszystko w zakresie przewidzianym przez prawo, by spółka pozostała pod kontrolą polskiego państwa.

Czy warto, żeby w Polsce powrócono do idei streszczającej się w stwierdzeniu: „Tiry na tory”?
Oczywiście, że warto. Ze wszystkich badań, które znam wynika, że ilość ładunków przewożonych po polskich drogach, w proporcji do transportu kolejowego i żeglugi śródlądowej, jest zbyt duża.
Nie oszukujmy się jednak, ta sytuacja nie wzięła się z niczego. W zakresie żeglugi śródlądowej mamy zaległości sięgające II wojny światowej i to niestety nie jest żart. Nie od dziś wiadomo, że w zakresie transportu kolejowego brakuje inwestycji w infrastrukturę, w połączenia intermodalne i możliwości przeładunkowe.

Europę zalewa fala imigrantów, w większości muzułmanów. UE (czytaj Niemcy) starają się państwom członkowskim wmusić przyjęcie określonej – zawsze dużej – ilości uciekinierów z krajów Afryki i Azji. Jak Polska powinna sobie radzić z problemem uchodźców i imigrantów?
W mojej ocenie, w krajach Europy zachodniej polityka sprowadzania emigrantów, szczególnie muzułmanów, po prostu legła w gruzach. Nie dość, że nie udało się dokonać zasymilowania tych ludzi, to jeszcze znacząca część z nich nie uznaje prawa i obyczajów krajów, do których przyjechali. To niby, dlaczego w Polsce miałoby być inaczej? Najbardziej racjonalny pomysł w mojej ocenie przedstawił Prezes PiS Jarosław Kaczyński – przekazujmy, jako państwo polskie, kraj w strukturach Unii Europejskiej, określone środki finansowe krajom, do których trafili uchodźcy i emigranci.

Kandyduje Pan w bydgoskim okręgu wyborczym, który ma silne tradycje kolejowe i to pytanie po prostu musi paść… Do Warszawy na posiedzenia sejmu najczęściej podróżuje Pan…?
(śmiech) Oczywiście pociągiem. I często pytam kolejarzy, z którymi podróżuję, czy znają i czytają „Wolną Drogę”. To miłe, że najczęściej odpowiedź brzmi – tak. Nie przypuszczam, iż są to tylko grzecznościowe odpowiedzi, gdyż z rozmów wynika, że znają treść niektórych zamieszczanych w dwutygodniku artykułów. Tym bardziej jest mi miło, że mogę zamieszczać swoje felietony na Waszych łamach.

(zachowano pisownię oryginalną)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>